Hity disco

Gdy chcemy dziś pochylić się nad disco polo, musimy odgarnąć na chwilę na bok nasze codzienne mikstejpy, drony, sety dub-techno i epki nieznanych kapel avant-rockowych. Słuchając utworów disco polo i oglądając teledyski orientujemy się, że jest coś, co odróżnia je od całej odgarniętej uprzednio sterty: zarówno stare, jak i nowe utwory tego nurtu są hitami. A nawet jeśli nie osiągają kosmicznej liczby wyświetleń, to są zrobione jak hity: trwają trzy i pół minuty, melodie wpadają w ucho, teksty ryją pamięć, a w teledyskach występują ikony kobiecości.

Cecha bycia hitem została w naszych muzycznych upodobaniach i poszukiwaniach przyćmiona. Łatwo to zauważyć przypominając sobie utwory “stadionowych” wykonawców, jak Queen czy Lionel Richie – doskonale wyprodukowane i zaaranżowane, a w nagraniach koncertowych wyśpiewywane przez tysiące fanów. Oddziaływanie współczesnych globalnych hitów nie jest już tak mocne. Dużo łatwiej wcale ich nie znać, nawet jeśli ogólnie słuchamy dużo i aktywnie szukamy nowych rzeczy. W świecie małych wydawnictw internetowych, soundclouda i torrentów metoda skondensowania swojej dźwiękowej wypowiedzi w trzech minutach zeszła na dużo dalszy plan.

Nie zniknęła jednak zupełnie, a w perspektywie tej zmiany robienie hitów stało się jedną z wielu możliwych metod ekspresji muzycznej. Paradoksalnie trafiło do niszy, w której możemy je obserwować (lub uprawiać) z bezpiecznej już odległości. Nie musimy się już bać, że forma hitu nas medialnie i komercyjnie zaleje i zje. Kilka lat temu dostrzegł to Ariel Pink i inni twórcy kalifornijskiego “pijanego popu”, którzy potraktowali formę klasycznej amerykańskiej przebojowej piosenki jako tworzywo. Unieszkodliwili ją poprzez świadomie niedbałe odgrywanie kiczowatych smaczków aranżacyjnych i produkcyjnych oraz zmiękczenie brzmienia prowadzące do estetyki lo-fi. Zrobili to na tyle skutecznie, że dziś nie potrzebujemy już nawet lo-fi, by na nowo przyjrzeć się hitowi, ciekawie i bez obaw.

Jak w każdej niszy, tak i w konwencji muzycznych hitów, podziw wzbudzają ci, którzy byli jej wierni od początku i nie przestali nawet wtedy, gdy zaczęła wychodzić z mody. A to kryterium dokładnie spełniają discopolowcy. Ich refreny nucone są już 25 lat, a produkująca je machina pracuje na niezmiennie pełnych obrotach. W dodatku są blisko, zwłaszcza raz w roku, kiedy zjeżdżają na Ogólnopolski Festiwal Muzyki Tanecznej w Ostródzie. Postanowiliśmy zaczerpnąć z ich doświadczeń i ujawnić receptę, według której w dzisiejszej Polsce produkowane są prawdziwe hity.

Źródło – http://muzyka.onet.pl/disco-polo-czyli-jak-sie-dzisiaj-robi-hity/tj0ck